Wiry
26/27.06.2026 22.15 - 01.30
Thomas - Seestar S50 i lornetka SRBC 6x32
Taffik - lornetki SRBC 6x32 i 15x56
Michał Sz. - lornetka SRBC 8x42
Polaris - TS Photoline 72APO na AZGTi
Letnie noce mają swój urok. Można na leżaczku w miłym towarzystwie podziwiać letni nieboskłon. To był nasz kolejny wspólny wypad. Mogliśmy podziwiać Księżyc, letnie eMki, z utęsknieniem raz po raz wypatrując obłoków srebrzystych. Byliśmy na trzy lornetki, refraktor i jeden Seestar. Wraz z Taffikiem i Michałem Sz. możemy założyć fanklub SRBC. Mieliśmy przekrój od 6x32, przez 8x42, po 15x56. Polaris wyłapywał swoim TSem eMki w Skorpionie, Strzelcu i nie tylko. Zostaliśmy na polu niemal do zachodu Księżyca kolejny raz podziwiając tarczę Srebrnego Globu skąpaną w letniej atmosferze i koronach drzew. Brakowało tylko wiedźmy na miotle lub żyrafy z młodymi :)
Ja tym razem oprócz obserwacji lornetkowych zapuściłem Seestara wypalając matrycę dwiema eMkami i kometą.
M16 Orzeł
M17 Omega
Kometa 10P Tempel
Na koniec , gdy wracałem do domu S11 widziałem na północy wyłaniające się obłoki srebrzyste. Nareszcie... Nie były może jakieś spektakularne, ale jak się nie ma co się lubi...
Do następnego razu!
Mówi Polaris:
Tak, to była kolejna odprężająca sesja w doborowym towarzystwie. Nasza miejscówka mocno zarosła trawą, a na polu już dorodne zboże, więc miejsce się mocno skurczyło. Byliśmy na trzy samochody i jeden musiał stać zaraz przy mostku. Ale placyk na kilka statywów się ostał. Tego wieczoru były kolejne mecze MŚ, więc Thomas ustawił telefon na statywie, podłączył głośnik i oglądaliśmy na żywo relację z końcówki dwóch meczów. Były też miejsca VIP na dwóch leżakach i do dyspozycji lornetka SRBC 6x32, która z odległości 2 metrów pozwalała oglądać mecze w dużej skali. Można powiedzieć, że tego wieczoru oglądaliśmy gwiazdy na niebie i w TV :)
Warunki były nieco inne niż poprzednio. Było cieplej, "susiej", ale niebo nie było tak klarowne, choć liczne gwiazdki M7 skrzyły się nad ścianą lasu WPN. Jednak przejrzystość była gorsza, szczególnie było to widać wokół Księżyca, coś tam wisiało, może jakieś pyły. Po zjawiskowym zachodzie Księżyca było też widać w jego łunie zalegające pasma jakiegoś syfu.
Ja tym razem mam czego żałować. Nie ogarnąłem i z pośpiechu zostawiłem w domu kartę SD, więc nie mogłem zrobić zdjęcia zachodzącego Księżyca. Przy okazji chciałem też uchwycić fotograficznie M7. Na kolejny letni zachód lub wschód Księżyca będę musiał poczekać.