Sulejewo Folwark
12.08.2026 do 23.30
Thomas - TS80APO, Lunt 50, SRBC 6x32 z ND5 <- wizual, Seestar S50 <- foto i timelapse
Acidtea - Seestar S50 <- foto i timelapse
Polaris - TS72APO na AZ GTi <- wizual i foto z Nikonem D5100
Dzień zaćmienia rozpoczęliśmy z Thomasem o 11.00. Spotkaliśmy się i nakreśliliśmy wstępny plan. Prognozy były bardzo obiecujące, więc ostatecznie zrezygnowaliśmy z jazdy nad morze i skupiliśmy się na wyborze miejscówki w szerokich okolicach Poznania.
Najpierw pojechaliśmy na boczną drogę wzdłuż S11, ale po rekonesansie pomysł upadł. Przy widnokręgu ciągnęły się linie średniego napięcia. Druga była w Sokolnikach Wielkich przy Jeziorze Bytyńskim. Ta odpadła z braku otwartego azymutu zachodu Słońca. Po niej zaproponowałem sprawdzenie naszej nowej miejscówki w okolicy Srocka Wielkiego na której łapaliśmy Księżyc w Plejadach. Tu okazało się, że azymut jest przysłonięty wzgórzem z polem kukurydzy, a miejscówka jest zbyt nisko. Nieco rozczarowani stwierdziliśmy, że mamy blisko na Folwark, więc warto sprawdzić jak tam układa się widnokrąg na azymucie zaćmienia.
I tu okazało się, że droga gruntowa od kapliczki w stronę Żabna jest całkiem przejezdna, a w połowie jej długości (nieco za hydrantem) znaleźliśmy bardzo dobre miejsce na zaparkowanie i rozstawienie sprzętów na ściernisku. Przed sobą mieliśmy skoszone pole i na horyzoncie niską ścianę lasu. Daliśmy znać Acidtea, że rozkładamy się tutaj i pojechaliśmy do Żabna na obiad.
Po obiedzie wróciliśmy, rozstawiliśmy sprzęty i dołączył do nas Acidtea. Mieliśmy jeszcze jakąś godzinę do zaćmienia, więc popatrzeliśmy na Słońce w świetle białym przez refraktory i lornetkę oraz w h-alfa przez Lunta 50.
Ja zrobiłem jeszcze kilka zdjęć Słońca i już w domu stwierdziłem, że warto spróbować przepuścić je przez Registax. Rezultat jest całkiem przyjemny w odbiorze, Słońce "chwilę" przed zaćmieniem:
Thomas miał głośnik, który podłączył do tabletu i mieliśmy też relację na żywo z Hiszpanii na kanale Astrolife. Tam początek zaćmienia wypadał sporo później niż w Polsce i u nas była już prawie jedna trzecia zjawiska, a u nich dopiero pierwszy kontakt.
W końcu doczekaliśmy się pierwszego kontaktu. Niby nic, ale pojawienie się Księżyca jako nadgryzienie tarczy Słońca ma swój urok i ładunek emocjonalny. Oto urobek z mojego TS72 z Nikonem:
A tu urobek z Seestara Thomasa:
Jako ciekawostka, zdjęcie smartfonem obrazu z Lunta:
Wrzucam też dwa timelapsy. Jeden "skaczący" z Seestara i drugi sklecony z moich klatek, jeszcze bardziej "skaczący":
Kiedy zaćmione Słońce chyliło się ku zachodowi dało się wyczuć wyraźne pociemnienie, głębsze niż normalnie o tej porze. To było ciekawe wrażenie. A po zachodzie czekało na nas takie niebo:
Kiedy wciąż zaćmione Słońce zaszło za ścianę lasu, odetchnęliśmy, ja przy okazji przeGOTOwałem przez cztery gwiazdy podwójne, i spakowaliśmy sprzęty. Zostawiliśmy tylko sobie stołki, które ustawiliśmy dalej w głąb ścierniska i zaczęliśmy polować na Perseidy. Z początku nie wszystkie wyłapywaliśmy wspólnie, ale z czasem każdy z nas nasycił oczy "spadającymi gwiazdami". W tym roku Perseidy nie zawiodły i nagrodziły naszą cierpliwość wieloma zjawiskami. To było godne zakończenie tej długiej sesji.
No i to by było na tyle... a nie, jeszcze pozdrowienia od naszej dyżurnej żyrafy: