LOGOWANIE | REJESTRACJA


NowościTesty ANRecenzje użytkownikówKatalog sprzętuObserwacjeArtykułyGaleria

Koniunkcja!
[OBSERWACJE] 2020-12-20 | polaris | źródło www.astronoce.pl

Sulejewo Folwark
19.12.2020 16.30-19.30

Thomas - GSO 10" Dob
Piotrfie - lorneta 100mm + Mak 102mm GoTo
Polaris - GSO 8" Dob

Sobota upłynęła pod znakiem mgieł i niskich chmur, jednak animacje satelitarne dawały nadzieje na wytopienie się chmur w okolicach Folwarku po godzinie 16. Umówiliśmy się z Thomasem na 16.30 i po przyjeździe okazało się, że wytapianie idzie chmurom dużo oporniej niż wynikałoby to z animacji. Staliśmy na polu pod całkowicie zasnutym niebem i traciliśmy nadzieję na udane obserwacje. Co jakiś czas pokazywał się cienki sierp Księżyca, jednak planety były niewidoczne. Jednak po kilkudziesięciu minutach oczekiwania i pogodzeniu się z porażką dostrzegliśmy Marsa. Wtedy zacząłem się wpatrywać nad południowo-zachodni widnokrąg i w końcu - JEST! - dostrzegłem przebijający się blask Jowisza. Thomas potwierdził widoczność w lornetce, więc szybko rozstawiliśmy teleskopy i wycelowaliśmy w planety. Jowisz i Saturn wisiały jedynie 7-8 stopni nad horyzontem, co utrudniało dostrzeżenie detali, a niewychłodzone teleskopy dodatkowo psuły obraz w wysokich powiększeniach. Jednak w okularach 25mm i 12,5mm planety prezentowały się bardzo ładnie we wzajemnej odległości ok. 15 minut łuku. Jowisz z księżycami i Saturn z pierścieniami. Inne detale degradował seeing.

Pod koniec widoczności planet dojechał Piotrfie z Makiem 102mm i lornetą 100mm.

Następnym punktem programu był 5-dniowy sierp Księżyca z urozmaiconą linią terminatora. Po nasyceniu oczu księżycowym światłocieniem i plastyką jego powierzchni, moją uwagę skupiła oświetlona formacja widoczna na ciemnej jeszcze stronie terminatora. Przypominała patelnię lub szkło powiększające z rączką. Formację tworzyły oświetlone szczyty wału krateru Fracastorius i przyległego Fracastorius D. W miarę upływu czasu, przy patelni pojawiały się kolejne, położone niemal w jednej linii "świetliki" oświetlanych przez wschodzące Słońce szczytów i najwyższych partii wałów kraterów. Na dnie samego krateru Fracastorius było widać dwa ciemniejsze "pasy" mniej więcej równoległe do terminatora, będące być może światłocieniem rys lub uskoków. Niestety, nie udało mi się ich zidentyfikować na mapach i zdjęciach. Jednak bezpośrednie obserwacje wizualne przy konkretnej pozycji terminatora mogą pokazać dany region zupełnie inaczej niż zdjęcia. Trzeba po prostu samemu naszkicować lub znaleźć jakiś szkic wykonany przy podobnym oświetleniu. Na Cloudynights znalazłem szkic, pokazujący mniej więcej to, co widzieliśmy. Niestety bez wspomnianych ciemnych "rys".  



Zdjęcie LROC z QuickMap z zaznaczonymi formacjami

Znalazłem na CN szkic z widocznymi "rysami"!



Wspomnę też o zapomnianym już Marsie. Przy średnicy kątowej 12" i fazie 90% widać na nim niewiele, ale tego wieczoru udało mi się dostrzec wyraźny ciemniejszy obszar dzielący tarczę Marsa niemal na pół.

Kiedy Księżyc nieco zszedł ku horyzontowi, upolowaliśmy nieco jaśniejszych DSów. Ja zacząłem od Hichotek, przez Plejady, po eMki w Woźnicy, M34 w Perseuszu i rozległą NGC 1647 w Byku, gdy Thomas zadał stałe pytanie, co polecam. Niebo było już wtedy kryształowo czyste, jedynie rozświetlone nieco przez Księżyc. Ponieważ Thomas był przy M31, zaproponowałem galaktykę NGC 404. Duch Mirach był doskonale widoczny.

NGC 1647

Następnie przeszliśmy do M74 w Rybach, która była w tych warunkach zaskakująco trudna do wyłuskania z tła. Kolejna była dość łatwa M77 w Wielorybie, a ostatecznie zdecydowaliśmy się na złowienie M76 w Perseuszu, czyli Małe Hantle. Starhopping jest bardzo łatwy, jedynie okolice zenitu utrudniały wycelowanie Dobsonów. Jednak po chwili planetarka wyskoczyła z tła, wyraźnie pokazując charakterystyczny wyciągnięty kształt. W tej okolicy zainteresowała mnie jeszcze gromada otwarta NGC 744. W 8" to niepozorna grupka słabych gwiazd, z których większość tworzy skrzącą się mgiełkę, przynajmniej w warunkach tej nocy.

  

Całą sesję było bezwietrznie, ale niestety bardzo wilgotno. Praktycznie staliśmy po uszy w niemal namacalnej wilgoci, a na tle ściany lasu było widać ścielącą się mgłę. Optyka szybko zaczęła zaparowywać i tyko suszarki nas ratowały. O 19.30 wilgoć i zimno (przy gruncie mróz) wygoniły nas do domów. Nad nam było wciąż pogodne niebo, co potęgowało żal zakończenia sesji.


Fot. Thomas

Mieliśmy też lokalną publiczność, która z głośną muzyką typu "umpa-umpa" dwukrotnie podjechała pod kapliczkę, i nie wysiadając z samochodu oceniała kto stoi na polu. Całkiem realnie jawiła się perspektywa siłowej konfrontacji, jednak za drugim razem było nas już trzech, co być może odstraszyło lokalsów.

W domu ponad godzinę suszyłem sprzęt, który spływał wilgocią.

A tak prezentowała się koniunkcja w niedzielny wieczór:










Wszystkie prawa zastrzeżone / All rights reserved
Copyright © by Astronoce.pl | Design & Engine by Trajektoria