Wiry
1.05.2026 19.50 - 23.00
Thomas - TS Photoline 80APO na Nexstar
Jutomi - Dall-Kirkham 8,4" f/17 (210/3540) i SRBC 6x32
Polaris - TS Photoline 72APO na AZ GTi
Mówi Thomas:
No i byliśmy we trzech: Jutomi, Polaris i ja. Na miejscu byliśmy już o 19.50 było jeszcze widno, ale taki był plan. Wszystkie cele obserwacyjne na ten wieczór zostały zrealizowane. Jeszcze przed zachodem Słońca obserwowaliśmy Wenus i Jowisza wraz z WCP oraz cieniem Ganimedesa. Seeing żyleta - bez problemu widać było każdy szczegół tarczy i tranzytu. Obraz bajeczny. Odniosłem nawet wrażenie, że o zmierzchu Jowisz wyglądał lepiej niż kiedy już zapadła noc. Możliwe, że seeing się nieco pogorszył, a może to też kwestia kontrastu.
Wschód Księżyca - coś wspaniałego! Kula ognia majestatycznie wyłaniająca się zza koron drzew. Brakowało tylko żyrafy.
Posiedzieliśmy do 23.00, po drodze zaliczając sporo gwiazd podwójnych i trzy jadące pociągi. Było sucho i dość ciepło. Kiedy zaczynaliśmy było 20°C a pod koniec 11°C. To był miły i owocny wieczór.
Mówi Polaris:
Nie można powiedzieć, to był faktycznie bardzo udany wieczór. Weekend majowy i godziny wieczorne oznaczały wzmożony ruch w tej okolicy, więc już wjeżdżając na mostek musieliśmy przepuścić sporą grupę spacerowiczów, a później mijało nas wiele osób - pieszo i rowerami. Jednak wraz z zapadaniem zmroku ruch ustał i zostaliśmy samotrzeć z polującymi nietoperzami i pierwszymi chrabąszczami majowymi.
Thomas przymierzający się do lornetki SRBC 6x32
Bardzo miłym akcentem była wizyta Jutomiego. Dawno się nie widzieliśmy i cieszę się, że udało się spotkać, a "stara gwardia" wciąż pielęgnuje swoje hobby. Jak rozstawił statyw z 2-calowymi nogami i platformą AZ, to myślałem, że powiesi na nim dużą lornetę, ale okazało się, że przywiózł system DK made by Pablito na bazie tuby SCT. Całość z kratownicą robiła kolosalne wrażenie, potencjał jest ogromny, ale to musi wisieć na stabilnym montażu. Obserwacje na tak delikatnej platformie skutkowały dużymi drganiami, a ręczne celowanie i prowadzenie było udręką. Natomiast to, co udało się zobaczyć na Jowiszu, ten detal i skala, powalały. Kiedy Europa wchodziła na tarczę Jowisza słyszałem zachwyty Jutomiego.
Najważniejszym punktem sesji miał być wschód Księżyca w pełni, choć jeszcze przed nim syciliśmy oczy pięknymi obrazkami Jowisza z tranzytem WCP i cienia Ganimedesa (tak, ja pokręciłem i byłem pewny, że to cień Europy...). Na początku sesji, jeszcze na ciemniejącym niebie, Jowisz prezentował się wspaniale. Seeing bardzo stabilny, obrazy żyleta, cień Ganimedesa ostro i wyraźnie odcinał się na tarczy planety. Dodatkowo, tego wieczoru Io i Ganimedes stworzyły ładną "gwiazdę podwójną" o separacji 8,5". Co ciekawe, Stellarium pokazywało tranzyt cienia na tle WCP, ale okazało się, że faktycznie WCP była nieco "z przodu". Aktualizacja parametru "GRS Longitude" w Sky Safari pozwoliło poprawnie zasymulować zjawisko:
Zrzut ze Sky Safari
Natomiast po wschodzie Księżyca przerzuciliśmy się na gwiazdy podwójne, większość w Smoku, ale była też alfa Her, epsilony Lutni i Albireo. Takie małe powitanie lata. Oto kilka z nich:
eta Dra STT312 2,8+8,2 sep. 4,7"
41 Dra STF2308 5,7+6,0 sep. 18,6"
16 Dra STFA30 5,5 sep. z 17 Dra 90,1"
17 Dra STF2078 5,4+6,4 sep. 3,0"
psi Dra STF2241 4,6+5,6 sep. 30,2"
nu Dra STFA35 4,9+4,9 sep. 62,2"
mu Dra STF2130 5,7+5,7 sep. 2,6"
pi1 Boo STF1864 4,9+5,8 sep. 5,4"
gamma Vir STF1670 3,5+3,5 sep. 3,4"
No ale jednak to wschód Księżyca był głównym punktem tej sesji. Najpierw rewelacyjnie było widać cień Ziemi, a od 20.30 wypatrywaliśmy łuny, która w końcu się pojawiła. Żółtawe pojaśnienie na delikatnych cirrusach snujących się nad linią lasu. Kiedy dostrzegliśmy krawędź księżycowej tarczy wyłaniającej się zza lasu, podziwialiśmy to przedstawienie wizualnie i udało nam się też zrobić kilka zdjęć. Wschody i zachody Księżyca to zawsze magiczne chwile, które często traktujemy jako bardzo ważne elementy wieczorów obserwacyjnych. Poniżej kilka ujęć z mojego refraktorka 72mm i Nikona 5100:
Posiedzieliśmy jeszcze w świetle pełni delektując się pięknem nocnego nieba. Ostatecznie Jutomi zaczął się pakować i nas opuścił, a my po dłuższej chwili również zarządziliśmy odwrót.
Podczas pierwszego przejazdu szynobusa do Wolsztyna pomachałem maszyniście, który pozdrowił nas kilkoma sygnałami.
Aha, tego wieczoru w Wirach pojawiła się nasza znajoma żyrafa. Złapałem ją na jednej z klatek. Jak ocenił ją Thomas: "Spory okaz".